- To co się dzieje w magazynie i sortowni nie mieściło mi się w głowie – mówi były pracownik jednej z największych firm kurierskich. - Jeśli coś waży 20 kg, to każdy obchodzi się z tym jak z workiem buraków. Nikomu też nie chce się nosić paczek na drugi koniec magazynu, bo po co nosić, skoro można tym rzucić - dodaje. Efekt? Przesyłki, które docierają do odbiorców to często obraz nędzy i rozpaczy. A firmy kurierskie umywają ręce, umieszczając w regulaminie sprytne zapisy.